
tłumaczenia niemiecki
Mała miejscowość Paszykowice w województwie Mazowieckim stała się sceną dla pokazu niekompetencji polskich przedsiębiorców. Powstać tam miało wygodne i ekskluzywne osiedla dla mieszkańców Warszawy, którzy zmęczeni głośnym miastem, postanowili przenieść się nieco bliżej natury.
Nowe mieszkania na sprzedaż nie były tanie, ale komfort i umiejscowienie zapewniały o intratności ich zakupu. Niestety, przedsiębiorcy nie zadbali o wiele szczegółów, jak choćby tłumaczenia. Niemiecki okazał się językiem nie do przebrnięcia dla budowniczych i ze względu na brak instrukcji, w wielu mieszkaniach system odkurzacza centralnego nie działa. Mimo to, nowe mieszkania na sprzedaż trafiły, a o niedoróbkach nikogo nie informowano.
W ciągu kilku miesięcy okazało się, że tłumaczenia niemiecki-polski i idące za tym niedociągnięcia to nie jedyny problem, bowiem „łatwy dojazd” na posesję nie istnieje od czasu zredukowania liczby połączeń regionalnych (w reklamie powoływano się na dane sprzed kilku lat. Mieszkańcy, oburzeni tym faktem, postanowili domagać się swoich praw w sądzie. Tu jednak okazało się, że błędnie założona instalacja została już wymieniona (na koszt właścicieli), na inną markę, przez co przedsiębiorca łatwo unika kary – nieliczni byli w stanie udowodnić wadliwość urządzeń. Co zaś tyczy się dojazdu – nowe mieszkania na sprzedaż reklamowane były w tak skonstruowany sposób, że nie podobna ocenić, czy pociągowy dojazd miał być dostępny w Paszykowicach, czy też w oddalonej o kilka kilometrów miejscowości Jurandów.
Mieszkańcy odwołali się od decyzji sądu, wątpliwe jednak, by cokolwiek to zmieniło. Dodajmy, że ten sam przedsiębiorca stawia teraz bloki w Gałgameli – tam linia kolejowa nie przebiega wcale. Zobaczymy, co pojawi się na reklamach!